Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaczki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2012

Kiciusie

Dzisiaj moja przyjaciółka zadzwoniła do mnie i spytała czy już wytarmosiłam swoje koty.
W tarmoszeniu nie ustaję, ale dzisiaj aqratnie jestem chora i leżę ledwo żywa więc tarmoszenia nie było.
Na to ona: "Jak to przecież dzisiaj jest dzień kota!!!"
No tak całkiem zapomniałam.
Koty strzeliły focha i tarmosić się nie dały , może do wieczora im przejdzie.
Za to rano była akcja ratowania kotów.
Ponieważ u nas dzisiaj odwilż i śnieg intensywnie spada z dachu więc rano mieliśmy prawdziwą lawinę.
Na jej widok przerażona krzyczę do męża żeby leciał z łopatą odkopywać koty bo wyszły na dwór i na pewno je przysypało.
Mąż, (który ponoć kotów nie lubi choć nasze potajemnie hołubi ) szybko wskoczył w kurtkę chwycił łopatę i poleciał odkopywać biedne koty.
Ja chora udzielam mu na migi instrukcji przez okno balkonowe, patrząc czy czasem łopata nie uszkodzi kota.
Cała akcja była tak interesująca , że obok mnie z zainteresowaniem przycupnęły nasze koty i obserwowały co tez ich Pan wyczynia.
To się uśmiałam :))))))))
 Mąż na szczęście zrzucił moje omamy na chorobę i mnie nie wystawił do zaspy.
Ale przynajmniej udowodnił , że tak naprawdę to też kocha nasze koty, no i może tez mnie :)
Tak więc przytulajcie dzisiaj swoje futrzaki.
A oto kilka zdjęć moich "cudownie uratowanych" kotków.
Miłego weekendu.













niedziela, 31 października 2010

Nowy domownik

Przedstawiamy nowego domownika drewnianej chaty. W domu jednej z nas pojawił się piękny kotek . Poprzedni właściciele musieli się go niestety pozbyć.Więc cóż było robić trzeba było kocię przygarnąć coby się nie tułało, choć jeszcze nie zakończona żałoba po poprzedniej mieszkance chaty - aksamitnej suczce jamniczce Szeleczce :(   Ale kotek jest wspaniały uwielbia być przytulany, głaskany, drapany, choć jeszcze całkiem się nie przyzwyczaił do nowego miejsca. Ale pokochał schody i parapety, co widać na zdjęciach. Imię było naturalne, gdyż jest tak podobny do innego kotka, który niestety też już jest za tęczowym mostkiem, że nie mógł się nazywać inaczej. A że przeczuwamy w nim duszę artystyczną wię zapewne będzie częstym gościem naszej pracowni.
Tak więc mamy przyjemność przedstawić Pani Klusia: